Jestem wolny

Najmij mnie!
 

Nie rozmiar ma znaczenie

Jedną z rzeczy, które – nie od dziś zresztą – mierżą mnie i momentami wręcz irytują w różnorakich mediach, w tym oczywiście w grach, jest fakt, że utartym standardem jest to, iż bohaterka (czy też jakakolwiek postać kobieca) musi legitymować się odpowiedniej wielkości atrybutami kobiecości. Mówiąc krótko i bardziej kolokwialnie, heroina musi mieć biust przynajmniej wielkości dorodnego melona – do tego najlepiej, aby była możliwie najmniej praktycznie ubrana. Albo i wcale nie ubrana, chociaż ta opcja źle wpływa na rating PEGI czy innej organizacji od określania kategorii wiekowych danego produktu. I tak mamy w grach całą chmarę bohaterek pierwszo i drugoplanowych, które mając dobre kilka kilo „na klacie” wyczyniają niesamowite wygibasy, jednocześnie nieprzejmując się prawami fizyki – niektórzy takowe potworasy lubią, kwestia gustu. A które to bohaterki stały się wręcz stereotypem żeńskiej postaci w grach, sprawiając, że nie tylko piękniejsza część populacji z pewnym niesmakiem spogląda na niektóre tytuły, w których praktycznie każda dziewoja świeci piersiami po oczach.

Ja jednak jestem w tej mniejszości, która jest wredna, zła i ma w nosie trendy oraz wszelkie mody. Dlatego też wszelkie tytuły, w których postać kobieca nie jest automatycznie wyposażana w Epickie Boobsy +5 Do Rozpraszania Wrogów zdobywają u mnie dodatkowe punkty. Jeśli do tego kobiety wyglądają rzeczywiście jak kobiety, a nie jak ten sam model faceta #654, ino bez zarostu i ze wspomnianyymi atrybutami, to już w ogóle jest poezja i rozkosz dla oczu. Niestety, takich gier jest… niewiele. Rozejrzyjmy się po najbardziej znanych bohaterkach gier – Lara Croft to ponoć uosobienie nerdowskiego seksapilu, która rozbija się po świecie i niszczy kolejne zabytkowe ruiny, mając przy tym nieustannie talię osy i piersi (niemal) wielkości głowy. Co prawda zapowiedziany jakiś czas temu reboot serii zapowiadają się całkiem smacznie, między innymi ze względu na bardziej uczłowieczioną Larę, ale póki co ten tytuł nadal pozostaje melodią przyszłości. Rozmaite wojowniczki z serii mordobić typu Soul Caliber, Mortal Combat itp. również mają w sobie wyjątkowo mało wdzięku, nadto zaś wyposażone są przez projektantów i designerów, którzy zdają się mieć bardzo monotonny i jednolity gust. O postaciach z większości gier FPP, a nawet cRPG nie ma się co rozwodzić – wszystkie stworzone w zasadzie na jedną modłę, a w niektórych przypadkach zamiast kobiecego wyglądu osiągnięto coś, co sprawia wrażenie wyjątkowo mocno wytapetowanego orka.

 

Kierowany więc chęcią chociaż minimalnego wyróżnienia znacznie ciekawszych i po prostu ładniejszych, damskich postaci w grach, postanowiłem sporządzić małą (niestety) listę. Oczywiście, jest ona wybitnie subiektywna i prawdopodobnie nie będzie zgodna z gustem większości męskiej populacji na świecie. 😉 Niemniej, oto i ona: pod uwagę brałem głównie walory estetyczne każdej z kandydatek, ma się rozumieć, kolejność zasadniczo nie ma znaczenia. 😉 Macie jakieś własne typy „growej urody”, których brakuje poniżej? Wspomnijcie o nich w komentarzach!

 

Faith

Mirror’s Edge

 

Rayne

Blood Rayne

Alyx Vance

Half Life 2

Aribeth

Neverwinter Nights

Rinoa Heartilly

Final Fantasy VIII

Alice

Alice: Madness Returns

Farah

Prince of Persia

Jade

Beyond Good & Evil

 

Napisano: 31-01-2012

Tagi: ,

Kategorie: Ciekawostki, Gry, OsaX i jego świat