Jestem wolny

Najmij mnie!
 

Muzyczny tydzień #1

Postanowiłem zagospodarować nieco tego bloga, poprzez mały eksperyment – może dzięki temu miejsce to przestanie świecić pustkami w momentach braku większej inwencji z mojej strony. 😉 Tak więc dzisiaj startuje cotygodniowy przegląd muzyczny, który po sporej części będzie bazował na moich statystykach z last.fm. Nie mam pojęcia, jak długo będę takowe ‚tygodniki’ tworzył, ani czy ma to jakiś większy sens – ale lepsze to niż nie robienie niczego.

Tak więc zaczynamy: dziesięć wartych uwagi kawałków dla fanów ciężkiego grania!

1. Kreator – Amok Run

Legenda niemieckiego thrashu i do dziś bezprzecznie jedna z najlepszych kapel gatunku – wstyd nie znać. Zwłaszcza, ze Petrozza i spółka trzymają od lat formę – również koncertową.

2. Anaal Nathrakh – Between Shit and Piss We Are Born

Dla fanów masakry, dużej dozy szaleństwa oraz obłąkania w sam raz. ;]

3. Furia – Krew w kolorze bursztynu

Polski black metal o cokolwiek interesującej warstwie lirycznej – jakby jednak nie patrzeć na teksty, muzyka Furii jest naprawdę dobra.

4. Gallhammer – Speed of Blood

Japońskie połączenie Hellhammera, Burzum i kilku podobnych tworów. Znaczy, surowizna, ale za to jaka! I do tego grana przez żeńskie trio 😉

5. Arghoslent – Dog and Broom

Amerykanie udowadniają, że grać ciekawy death metal potrafią. Arghoslent momentami zahacza o melodyjność nasuwającą lekkie skojarzenia z takim Unleashed, ale w dalszym ciągu trzymają ciężar na odpowiednim poziomie.

6. Darkened Nocturn Slaughtercult – Bearer of Blackest Might

Wokalistka w black metalu? Da się zrobić! I co więcej, brzmi to również całkiem dobrze!

7. Peste Noire – Le mort joyeux

Francuzi przesadnie mocnej sceny nie mają, zwłaszcza na polu black metalu, ale Peste Noire jest jednym z ich flagowych ‚bandów’. Klimatyczne!

8. Factory of Dreams – Back to Sleep

Na odpoczynek, przyjemna dla oka i ucha niewiasta z Portugalii.

9. Persefone – Rage Stained Blade

Andora – kojarzycie kraj? Wyobraźcie sobie, że mają tam metalową kapelę. Przynajmniej jedną, a co więcej – jest ona naprawdę niezła. Coś dla fanów bardziej progresywnego (ale bez przesady) grania.

10. Barathrum – Revenge by Magick

Klasyczne podejście do black metalu, czyli finowie w natarciu. Po prostu dobre!

Napisano: 24-10-2011

Tagi: ,

Kategorie: Muzyka, OsaX i jego świat