Jestem wolny

Najmij mnie!
 

O poszukiwaniu odtwarzacza idealnego słów kilka

W ostatnim czasie naszło mnie na to, aby podzielić się ze światem swoimi przemyśleniami na temat odtwarzaszy video, których w sieci krążą setki, o ile nie tysiące. Przed wieloma, wieloma laty, kiedy jeszcze byłem młody i naiwny, a świat ciut młodszy, byłem nieco podobny do przeciętnego użytkownika komputera: używałem do odtwarzania filmów takiego cudu techniki jak Windows Media Player (i to na długo zanim pojawiła się wersja 8). I niby było ok: większość klipów (jakoś) działała, a ewentualne niedziałające pliki ingorowałem lub próbowałem jakichś sztuczek z kodekami. Po pewnym czasie (w którym poszerzyłem swoją wiedzę na odpowiednie tematy) uznałem, że czas na zmianę – w końcu musi być coś lepszego! Musi być na rynku oprogramowanie lepiej dopasowanego do moich potrzeb! I do tego będące darmowe, może nawet Open Source! I tak zaczęły się moje poszukiwania.

Zacząłem przeglądać najpopularniejsze odtwarzacze, instalując i testując dziesiątki z nich. Takie popularne w Polsce playery jak AllPlayer, BESTplayer i im podobne cuda odrzuciłem niemal z miejsca, chwilę po zainstalowaniu – nie spełniały nawet części moich oczekiwań, były paskudne albo niesamowicie toporne lub ubogie w funkcje. Zaorać. Następnie podczas testowania natrafiłem na pierwszego faworyta, którego używałem przez dobre kilka lat – BS.Player. Owszem, z perspektywy czasu wiem, że i on nie był idealny – ale był po prostu lepszy od tego, co wówczas oferowała znacznie popularniejsza konkurencja, nie miał problemów z odtwarzaniem plików w różnych, często dziwnych, formatach – słowem: dobry był. Na tyle dobry, że wygrał rywalizację między innymi z całkiem popularnym i niezgorszym VLC. Niestety, pewna aktualizacja wywołała istny rage użytkowników, kiedy okazało się, że do instalatora doczepiono jakiś komercyjny adware, wprowadzony po cichu przez developerów. Wtedy to okazało się, że czas na zmianę.

 

 

Poszukiwania nowego odtwarzacza trwały, aż w końcu znalazłem The KMPlayer (znany też jako K-Multimedia Player) oraz GOM Player – oba to dzieła azjatyckiej myśli software’owej i oba do dzisiaj są warte rekomendacji. Ba, pierwszego z wymienionych używałbym do dzisiaj, gdyby… nie znalazł się jego pogromca. Czym ujęły mnie te programy? Mnogością opcji – żaden inny odtwarzacz nie dostarczał takiej ilości ustawień do zmiany, nie pozwalał na takie dopasowanie wszystkich opcji. Po prostu miód. Do tego oba playery radziły sobie naprawdę dobrze z różnymi plikami, posiadały własne wewnętrzne kodeki i dobrą obsługę napisów, wielu języków czy też pozwalały na łatwy wybór ścieżki audio. Do tego możliwości ustawienia preferowanego przez użytkownika generatora (VMR9, EVR, a może Haali?), dopasowanie jakości dźwięku (16bit? 24bit? Jakie źródło, jakie wyjście?) i wiele, wiele innych. Ciekawostka: KMP wygrał z GOM-em tylko dlatego, że ten ostatni w testowanej wersji miał problem z obsługą jakiegoś specyficznego formatu napisów wykorzystanego w jakiejś serii anime. 😉

 

 

Dzieła koreańczyka YoungHuee Kanga używałem przez dobre kilka lat – niestety, jak to bywa, coś się po drodze zepsuło. Nie tyle z samym odtwarzaczem, co wokół niego. Oryginalny twórca odszedł od projektu, pieczę nad KMP przejęła Pandora i dopiero niedawno pojawiły się jakiekolwiek logiczne aktualizacje softu. W międzyczasie autor rozpoczął nowy projekt, który zyskał sobie z miejsca grono fanów. Dlaczego? Ponieważ kontynuował on tworzenie nowego odtwarzacza według swojej wizji i PotPlayer (bo tak nazywa się to cudenko) pod wieloma względami przypomina jego poprzednie dzieło – mnogość opcji (ich liczba jest wręcz przytłaczająca przy pierwszym kontakcie), podobnie zorganizowane menusy i niemal ta sama funkcjonalność jak przechwytywanie pojedynczych klatek, całych animacji lub fragmentów video – wszystko co, co było dobre w KMPlayer, ale… jeszcze lepsze? Na to pytanie ciężko odpowiedzieć, ale do PotPlayera przekonuje chociażby liczba aktualizacji (średnio co miesiąc nowa wersja) oraz dostępność, równie często aktualizowanej, wersji 64bitowej. Tylko brać i cieszyć się z chyba najlepszego obecnie odtwarzacza plików multimedialnych na rynku – oczywiście, darmowego. Poniżej zrzut z moich ustawień dla renderowania – sprawdza się lepiej niż domyślne. Oczywiście, każdy może ustawić te opcje wedle swoich preferencji – i to jest właśnie piękne w tym oprogramowaniu. W razie zainteresowania, angielska wersja playera jest dostępna pod tym linkiem.

 

Napisano: 21-09-2011

Tagi: , , , ,

Kategorie: IT, OsaX i jego świat

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000609902214 Rafał Kawulak

    W takim razie OsaXie zaprasam do przetestowania DziobasPlayer – lekki skurczybyk, sporo opcji… mnie skusił tym, że szukałem programu, który obsłuży ładnie plik .rmvb z napisami. Od tamtego czasu używam tylko jego, chociaż jest wybitnie brzydki.

    • http://www.osaxnymloth.info OsaX Nymloth

      Próbuję sobie przypomnieć, czy akurat DziobasPlayera testowałem – musiałbym zerknąć na screenshoty. Wierzę jednak, że możliwe, iż jest on całkiem dobrą opcją – na razie jednak zarówno KMPlayer, jak i PotPlayer są bezkonkurencyjne. Nie spotkałem formatu, którego by nie czytały, z archiwów również odtwarzają bez problemu, od napisów opcji mają również niemało. I do tego ich domyślny wygląd nie kole w oczy (o ile przypadkiem nie zainstaluje się wersji po koreańsku :D).

      Niemniej, dzięki za komentarz i zwrócenie uwagi na Dziobasa 😉