Jestem wolny

Najmij mnie!
 

Skyrim – win or fail?

Ujmijmy to w ten sposób – nie jestem fanem Bethesdy i nigdy nim nie byłem. Niemniej, Morrowinda do dzisiaj wspominam nadzwyczaj miło i podejrzewam, że ciągle mógłbym wsiąknąć w specyficzny świat tej gry podrasowanej garścią modów. Oblivion zaś był… po prostu przeraźliwie nudny. Owszem, wszędzie słyszę krzyki zachwytu: że questy lepsze, AI logiczniejsze i poprawili to i owo. Cóż jednak z tego, skoro każda z moich prób przebrnięcia przez Obliviona kończyła się po góra dwóch godzinach przeraźliwego ziewania? Po prostu. Następnie Bethesda zaczęła grzebać nie w swoim poletku, z czego wyszedł produkt w postaci Rozczarowania Dekady (*wymowne spojrzenie w kierunku Todda Howarda*) oraz liczne przypadki typu nieustanna batalia sądowa z Interplayem, zastraszanie twórcy Minecrafta, czy też wydawanie seryjnie marnych DLC.

 

Niemniej, na Skyrim czekam. Może i przez pierwsze kilka miesięcy od oficjalnej zapowiedzi zupełnie się tym tytułem nie interesowałem, ale pewnego dnia usłyszałem wiadomy motyw i oniemiałem. Pamiętam do dzisiaj świetny motyw główny ze ścieżki dźwiękowej Morrowinda – miód. Obek? Nie pamiętam nic z muzyki. Tymczasem Skyrim trafił jeszcze celniej niż ekipa wkurzonych Dunmerów. Od tamtej pory zacząłem się żywiej interesować tematem nowej gry od BethSoftu, zaś wczoraj dorwałem około półgodzinny gameplay. I jakie wrażenia?

 

Przede wszystkim: konsolowość. Naprawdę, nie chodzi nawet o to, że platformą pokazową był Xbox 360. Śmiem bowiem wątpić, czy interfejs na PC zostanie poddany gruntownym zmianom koniecznym dla komputerów – bardziej prawdopodobna jest opcja dodania obsługi gryzonia + klawiatury i pozostawienie ewidentnej konsolowości w międzymordziu. Rozumiem, że interfejs rodem z Morka na konsolach byłby przegięciem w drugą stronę, ale już widzę oczami wyobraźni, że poruszanie się po menusach, ekwipunku etc. w Skyrim na PC może być najzwyczajniej w świecie bolesne.

Co jeszcze na minus zauważyłem? AI – a w zasadzie jego szczątki. Nie mówię o tym, co robią NPC, czy logicznie wykonują jakieś swoje prace i działania. Zwróciłem uwagę na to, co robią przeciwnicy. I co zobaczyłem? Proste szarże, zero pomyślunku, brak reakcji na np. zastrzelenie kompana, z którym dopiero co toczyło się dyskusję. Pod tym względem przypomniał mi się Oblivion właśnie, którego AI przypominało przecież Serious Sama.

 

Na szczęście sprawę ratuje kilka rzeczy – przede wszystkim muzyka, nawet pomimo tumultu publiki i komentarza Todda Howarda, była wybijająca się. To z pewnością będzie mocny punkt tej produkcji. Do tego przemodelowany (nowy?) engine wydaje się być lepszy i potrafi wygenerować bardziej ciekawe otoczenie – oby tylko wreszcie pozwolił np. na tworzenie wejść do jaskiń bez konieczności umieszczania drewnianej furtki (tak Fallout 3, patrzę na ciebie). Przy okazji: dzięki nowym animacjom może wreszcie widok TPP będzie grywalny.  Podoba mi się lepsze zachowanie NPC (poza walką, jak już napisałem wcześniej), więcej możliwych rzeczy do zrobienia. Jeśli tylko questy dadzą radę, a główna linia fabularna nie będzie przeraźliwie nudna, to może być ciekawie. Do tego dochodzą takie smaczki jak możliwość walki dwoma brońmi, łączenie czarów, nieskryptowane smoki – słowem, wsio na lepsze. Cokolwiek dyskusyjne jest dodanie do gry perków, bowiem znając Bethesdę, będą one miały charakter po prostu +10 do czegośtam.

 

W sumie, zamiast się niepotrzebnie rozpisywać… po prostu sami obejrzyjcie poniższy gameplay, jeśli jeszcze go nie widzieliście. Ja ze swej strony wiem, że na Skyrim czekam jednocześnie z nadziejami na dobrą grę, jak i niepokojem i zbytnią konsolowość tej produkcji (np. łącznie toporów i broni obuchowych to głupota)

Napisano: 08-08-2011

Tagi: , , , , ,

Kategorie: Gry, OsaX i jego świat